

"Damed Garba!" - tego mnie uczyli w autobusie, czyli podobno "przybij piątkę". Oby mnie nie uczyli tj. nasi ziomkowie za granicą polskiego...Tak czy inaczej, w autobusie byłem rozpieszczanym rodzynkiem. Każdy mnie zapraszał na jakieś jedzonko na postojach, każdy chciał porozmawiać, każdy chciał pomóc na granicy, zaprosić do domu w Iranie itp.